Menu

Naprawić, czy kupić nową? O pralce słów kilka

Wszyscy znamy ten schemat jak własnego buta - kupujemy pralkę i ma nam ona służyć przez dziesięć lat. Tak przynajmniej pisze na instrukcji. Niestety, mija pięć lat i pralka postanawia się zepsuć. Co zrobić w tej sytuacji? Gwarancji już od dawna nie mamy, więc udajemy się do serwisu celem wyceny. Wycenę już mamy - 300 złotych. Za pralkę daliśmy kilka lat temu złotych tysiąc. Tysiąc minus trzysta daje nam siedemset. Ok.

Naprawić , czy kupić nową?

Czy warto naprawiać pralkę po pięciu latach od jej zakupu? Jeśli nagle padła jedna rzecz, to po jej naprawie za kilka miesięcy padnie coś innego. Nie wiemy czemu tak się dzieje, ale dzieje się niemal zawsze. Gdy kończy się jedna naprawa, to zaczyna się druga. Pralka jest niemal taka sama jak samochód. Auto też jeździ kilka lat, a potem zaczyna się psuć. Wymieniamy rozrząd, babramy coś przy silniku - mija rok pakowania pieniędzy w auto i decydujemy się na jego sprzedaż. Reklamujemy jako "zadbany, od kobiety, nie palone w środku" i sprzedajemy. Nabywca pojeździ 2-3 tygodnie i oddaje auto do mechanika. Cóż ... tak to już było, jest i będzie. Podobnie z pralkami - z tym, że zazwyczaj kupujemy je nowe.

Czy opłaca się wydawać 1/3 kosztów zakupu pralki na jej naprawę? Prawdopodobnie nie. Modele z roku bieżącego również kosztują 1000 złotych, ale mają więcej grzałek, pracują ciszej i są bardziej energooszczędne. Mając do wyboru wydatek rzędu 300 złotych, a 1000 złotych teoretycznie powinniśmy zdecydować się na pierwszą kwotę. Dlaczego więc lepiej jest kupić nową pralkę? Powodów będzie na pewno kilka. Przede wszystkim pralka mająca pięć lat nie jest już warta 1000 złotych. Ba! Nie jest warta nawet 500 złotych. Jeśli wydamy 300 złotych na naprawę i zdecydujemy się ją sprzedać - zarobimy maksymalnie 350-400 złotych. To nieopłacalne. W momencie gdy pralka się popsuje i koszt jej naprawy sięga powyżej 300 złotych - nie ma sensu inwestować w ten sprzęt. Dołożycie 600-700 złotych i macie nówkę sztukę na gwarancji. Starą pralkę możecie oddać na złom lub sprzedać za grosze komuś, kto sam ją naprawi i będzie użytkował. To nie samochód, który wart jest 20 000 złotych a jego naprawa wynosi 300 zł. Jeśli naprawa wynosi 1/3 początkowej wartości, to nie ma sensu pakować aż tyle pieniędzy w błoto. Tak, w błoto - po miesiącu czy dwóch coś innego się zepsuje.

Taka jest elektronika i takie jest życie. Sprzęty lubią się psuć i my - konsumenci powinniśmy zdawać sobie z tego sprawę. Jeśli na urządzeniu pisze, że przetrwa ono 10 lat bez poważniejszych napraw, to nie można w te słowa wierzyć. Te "mniej poważne naprawy" skupiają się w okół wymiany filtra, programatora czy bębna - koszt tych napraw to 1000 złotych. Tyle, ile wartość nowej pralki ...